Wideorejestrator samochodowy a RODO – w Europie.

Wideorejestrator samochodowy a RODO – w Europie.

Poszczególne państwa członkowskie Unii Europejskiej różnie podchodzą do stosowania przez kierowców wideorejestratorów – od zupełnej pobłażliwości (jak się to dzieje w Polsce) po nakładanie dotkliwych kar pieniężnych (przykładem Austria). W niedalekiej przyszłości możemy się jednak spodziewać ujednolicenia podejścia do kwestii wideorejestratorów samochodowych.

Na wstępie należy odpowiedzieć na pytanie, dlaczego RODO ma zastosowanie do kamer samochodowych. W prawie europejskim o wielu lat znany jest wyjątek od stosowania przepis o ochronie prywatności, związany z wykorzystaniem danych przez osobę fizyczną w ramach działalności o czysto osobistym lub domowym charakterze (obecnie ujęty w motywie 18 preambuły do RODO) – jest to tzw. „household exemption”. Jeszcze przed RODO, na podstawie dyrektywy o ochronie danych z 1995 roku kwestię zastosowania tego wyłączenia do stosowania monitoringu przez prywatnego właściciela posesji rozpatrywał ETS w sprawie C‑212/13 (Ryneš vs Úřad)Link.

W sprawie monitoringu posesji ETS stwierdził, że z uwagi na fakt, że kamery obejmują też część drogi publicznej – nie ma zastosowania wyłącznie związane z osobistym lub domowym przetwarzaniem. Wnioski, jakie płyną z tego wyroku w oczywisty sposób wiążą się z kwestiami kamer samochodowych – które przeznaczone są właśnie do tego, by rejestrować to, co dzieje się na publicznych drogach. Biorąc to pod uwagę należy stwierdzić, że nie można stosować wyłączenia z motywu 18 RODO do wideorejestratorów samochodowych – podobnego zdania jest Věra Jourová, która w imieniu Komisji Europejskiej stwierdziła (Link ), że tym przypadku RODO ma zastosowanie. Podobnie uważa irlandzki organ nadzorczy, który wprost jako argument przywołuje wspomniane wyżej orzeczenie ETS (Link .pdf).

Węgier w Austrii.

Wjeżdżając do Austrii musimy mieć świadomość, że w przypadku standardowej kontroli drogowej, gdy policja dostrzeże w naszym pojeździe wideorejestrator – zostaniemy ukarani karą pieniężna. I to właśnie tą karą, o której stanowi art. 83 RODO.

Taka sytuacja przydarzyła się na początku września 2018 roku pewnemu obywatelowi Węgier, Istvanowi O. (Link do decyzji), który podróżował swoim leciwym Audi (na węgierskich tablicach) „uzbrojonym” w kamerę przednią, i tylną, aktywowane na czujnik ruchu. Mechanizm polegał na tym, że kamery rejestrowały obraz nie tylko podczas jazdy, ale także np. gdy przez (lub za) zaparkowanym pojazdem przechodziła osoba.

Na pytanie austryjackiej policji o cel zamontowania rejestratorów, kierowca odparł, że stosuje je po to, by w przypadku kolizji drogowej dysponować odpowiednim dowodem (jak zapewne odparłby każdy inny kierowca stosujący wideorejestratory).

Po pierwsze – austryjacki organ nadzorczy stwierdził, że to, co rejestruje kamera samochodowa to dane osobowe, a kierowca, który je zamontował jest administratorem tych danych osobowych w rozumieniu RODO.

Po drugie, jakie potencjalna podstawa prawna organ rozpatrzył art. 6 ust. 1 lit. f RODO – czyli uzasadniony interes administratora, przywołując przesłankę „rozsądnych oczekiwań/reasonable expectations” osób, których dane mają być przetwarzane (czyli innych użytkowników publicznych dróg, nawet jeżeli nie brali oni udziału w kolizji). Co ciekawe, organ stwierdza, że „nie można stwierdzić, by stosowanie wideorejestratorów samochodowych było w obecnych czasach powszechną praktyką” (w Austrii być może nie, ale już np. w Polsce…).

Aystryjacki organ uznał, że kierowca naruszył zasadę minimalizacji z art. 5 RODO  – skoro już samo przejście przed maską aktywowało kamerę (a nie np. uderzenie, tzw. „shock sensor”) oraz że nie dysponuje on podstawę prawną z art. 6 RODO w postaci uzasadnionego interesu na przetwarzanie danych w takiej formie.

Oprócz powyższego – organ zarzucił, że kierowca nie wykonał obowiązku informacyjnego z art. 13 RODO, czyli nie oznaczył pojazdu ani kamer, które się w nim znajdują (tak piktogramami jak i samą klauzulą informacyjną).

Węgierski kierowca Audi dostał karę w wysokości 300 euro (+30 euro kosztów postępowania) – ale to jedna z najniższych możliwych kar w takiej sytuacji. Organ uwzględnił sytuację materialną kierowcy, który dysponował miesięcznym dochodem w wysokości 900 euro oraz spoczywały na nim obowiązki opieki nad chorym członkiem rodziny.

Wnioski

Oczywiście, można stwierdzić, że Austria ma swoją specyfikę (podobnie Niemcy, gdzie również karano za wideorejestratory) – jednak argumentacja przytaczana w omawianej decyzji zaskakująco przypomina stanowisko zaprezentowane w projekcie wytycznych EROD (Link) na temat monitoringu wizyjnego, gdzie stwierdzono:

„If a dash cam is installed (e. g. for the purpose of collecting evidence in case of an accident), it is important to ensure that this camera is not constantly recording traffic, as well as persons whoare near a road. Otherwise theinterest in having video recordings as evidence in the more theoretical case of a road accident cannot justify this serious interference with data subject’s rights.”

Jeżeli te wytyczne zostaną utrzymane możemy spodziewać się pewnego unijnego standardu rejestratorów, tzn. takich, które działają wyłącznie pod warunkami które przyjmuje się za zgodne z RODO – np.:

  1. Krótka pętla nagrania np. do 5 minut
  2. Zapisywanie nagrania do pamięci wyłącznie po wypadku (poprzez czujnik wstrząsu – shock sensor).
  3. Brak możliwości manualnego uruchomienia nagrywania.

Oprócz powyższego pojazd z wideorejestratorem powinien być oznaczony przynajmniej piktogramem (np. na szybie), a z wykładni ETS i organów nadzorczych wynika także obowiązek stosowania pełnej klauzuli informacyjnej, ale trudno sobie wyobrazić w praktyce skuteczny sposób jej prezentowania.

Dodaj komentarz