Analiza prawna polityki prywatności FaceApp – część druga (i ostatnia).

Analiza prawna polityki prywatności FaceApp – część druga (i ostatnia).

Bardzo często powtarzany jest potoczny pogląd, że to, co w Terms of Use gwarantuje sobie deweloper FaceApp, mają przecież zapisane wszyscy inni producenci podobnego rodzaju oprogramowania. Jest to nieprawda. Zarówno Instagram, jak i Snapchat wyraźnie rozróżniają rodzaj zawartości wprowadzanej przez użytkownika, a także sposób i cel jej późniejszego wykorzystania.

Link do części pierwszej

W przypadku tego rodzaju aplikacji jak FaceApp, Snapchat czy Instagram standardem jest „nachodzenie na siebie” przepisów dotyczących prywatności oraz prawa autorskiego – które, wykorzystywane jest (przy definiowaniu zakresu licencji) jako platforma do zapisania ceny, jaką użytkownik płaci za korzystanie z usługi. Ceną najczęściej jest prywatność – w postaci wykorzystania informacji o użytkowniku obejmujących sposób korzystania z serwisu oraz informacje, które przy okazji korzystania z serwisu udostępnił za pośrednictwem aplikacji.

W polskich realiach bardzo dobrym przykładem z którym na pewno każdy się zetknął są usługi poczty elektronicznej oferowane prze popularne serwisy internetowe (WP, Interia, Onet itd.), nie ma tam oczywiście mowy o licencji, z uwagi na charakter usługi i stosowanie prawa krajowego (choć stosuje się ją przy Gmailu) – ale jest postanowienie, które przewiduje, że użytkownik może korzystać z konta płatnego (nie otrzymuje wtedy reklam) lub „darmowego”, gdzie warunkiem przyznania 100% rabatu jest przyjmowanie na skrzynkę komunikatów reklamowych.

Generalnie jest to zrozumiałe – stworzenie odpowiedniego oprogramowania często wymaga znacznych nakładów, a skoro użytkownicy nie muszą za możliwość korzystania płacić pieniędzmi – dopuszczalne jest, by producent oprogramowania pobrał jako opłatę ich prywatność. Nie żyjemy jednak na dzikim zachodzie i musi się to odbywać w pewnych granicach.

Facebook oraz jego podmioty zależne jak np. Instagram przestrzegają tych granic (tzn. przynajmniej formalnie starają się ich przestrzegać). Snapchat w mniejszym stopniu, choć wciąż w swoich zasadach zwraca na zasadę ograniczenia celu uwagę – w tym porównaniu warunki zawarte w Terms of Use FaceApp znacznie odstają od powszechnie przyjętych standardów.

Analogiczne zapisy dla Snapchat – Link

For all content you submit to the Services other than Public Content, you grant Snap Inc. and our affiliates a worldwide, royalty-free, sublicensable, and transferable license to host, store, use, display, reproduce, modify, adapt, edit, publish, and distribute that content. This license is for the limited purpose of operating, developing, providing, promoting, and improving the Services and researching and developing new ones.

Już tu widać pierwsze różnice – Snapchat nie używa sformułowań takich, jak „perpetual, irrevocable,”, co czyni Wireless Lab (deweloper FaceApp), co w praktyce oznacza, że w przypadku Snapchat możliwe jest jej odwołanie. Podobnie odwoływalność przewiduje Instagram.

Snapchat przewiduje nieodwoływalność komercyjnego wykorzystania jedynie danych użytkownika, które on sam upublicznił, tzn. umieścił jako dostępne do przeglądania dla każdego.

Przypomnijmy, jak to określono dla FaceApp:

„You grant FaceApp a perpetual, irrevocable, nonexclusive, royalty-free, worldwide, fully-paid, transferable sub-licensable license to use, reproduce, modify, adapt, publish, translate, create derivative works from, distribute, publicly perform and display your User Content and any name, username or likeness provided in connection with your User Content in all media formats and channels now known or later developed, without compensation to you. When you post or otherwise share User Content on or through our Services, you understand that your User Content and any associated information (such as your [username], location or profile photo) will be visible to the public.”

Nie ma tam ani słowa o ograniczeniu wykorzystania danych użytkownika do „trenowania” sieci neuronowej Wireless Lab. Jest to zapisane w taki sposób, że producent uważa, że jest uprawniony do zrobienia z pozyskanymi dosłownie wszystkiego – nie ma tam zapisanego żadnego ograniczenia i to jest podstawowy problem.

Dalej czytamy: „You acknowledge that some of the Services are supported by advertising revenue and may display advertisements and promotions, and you hereby agree that FaceApp may place such advertising and promotions on the Services or on, about, or in conjunction with your User Content.

Co oznacza, że baza kilkuset milionów użytkowników może być wykorzystana do targetowania na podstawie informacji wynikających ze zdjęć – wieku, płci, rodzaju cery, stanu uzębienia, włosów. Kto ma problemy z cerą może otrzymać targetowane reklamy kremów na problemy z trądzikiem, kto ma problemy z zębami może otrzymać reklamę specjalnej pasty lub szczoteczki itd. Zasób o bezcennej wartości np. dla producentów kosmetyków.

Dalsza część: „The manner, mode and extent of such advertising and promotions are subject to change without specific notice to you. You acknowledge that we may not always identify paid services, sponsored content, or commercial communications as such.”

Co oznacza, że możemy nawet nie wiedzieć, że określona oferta szamponu lub kremu jest spowodowana przerobieniem dla zabawy jednego zdjęcia. Nie wydaje się to jakość szczególnie szkodliwe – ale nie można tego też nazwać zupełnie legalnym, to mogłoby być legalne, gdyby rosyjska spółka przestrzegała pewnych zasad, w szczególności ograniczenia celu i transparentności.

Dodaj komentarz